Masz problem z nadwaga?
Skonsultuj to ze specjalistą.
Bezpłatnie!

Archive for sierpień, 2007

Odchudzanie na rowerze

Wycieczki rowerowe to najprzyjemniejszy sposób na młode i elastyczne ciało. Nie tylko pomogą ci szybko schudnąć i wyrzeźbić nogi, ale także wzmocnią twoje serce.

Ładna cera, smukłe ciało i utrata zbędnych kilogramów, to wszystko możesz zyskać, naciskając pedały roweru. Naukowcy udowodnili, że to wyjątkowo zdrowy sport. W czasie jazdy wzrasta bowiem sprawność układu mięśniowego, oddechowego i krwionośnego. Dlatego rowerzyści dwa razy rzadziej chorują na serce, niższe jest u nich również ryzyko wystąpienia nadciśnienia, astmy, żylaków, a także problemów ze stawami. Dodatkowo systematyczny trening odmładza i dodaje energii.

Przejażdżki lepsze od siłowni

Podczas jazdy rowerem najbardziej muszą się napracować nogi: zaczynając od stóp, poprzez łydki, na udach kończąc. Dlatego trening rowerowy sprawia, że szybko stają się one smuklejsze i zgrabniejsze. Z kolei skurcze włókien mięśniowych zmuszają naczynka krwionośne do intensywniejszej pracy, co zapobiega tworzeniu się żylaków. W czasie jazdy pracują biodra, mięśnie brzucha, pleców, a także ramiona i przedramiona. Utrzymanie kierownicy, zwłaszcza na nierównym terenie, wymaga bowiem użycia znacznej siły.

Dlatego dzięki rowerowym wycieczkom możesz wymodelować także ramiona. Regularne treningi pozwolą ci szybko poprawić wytrzymałość. Jazda na rowerze nie jest nużąca, w przeciwieństwie do ćwiczeń na siłowni. Poza tym jest mniej męcząca nawet od chodzenia, więc będziesz w stanie jeździć kilka godzin bez przerwy, nie odczuwając większego zmęczenia. Rower to również doskonały trening siłowy, bo możesz zwiększać albo zmniejszać obciążenie: przejażdżka pod górę zbuduje twoje mięśnie, po płaskim terenie wysmukli je.

Jazda po zdrowie i urodę

Na rower powinny się przesiąść osoby walczące z nadwagą. Jadąc wolno (10-15 km/h), w ciągu godziny spalisz 300 kcal, pędząc z prędkością 20 km/h już 600 kcal, a po pagórkach nawet 700 kcal. Jazda na rowerze pomaga także walczyć z cellulitem. Redukuje bowiem tkankę tłuszczową na udach, biodrach oraz brzuchu. Spokojne pedałowanie jest bardzo dobre dla serca. Wspomagamy go ciągłym dopływem tlenu, krew szybciej krąży, obniża się ciśnienie, maleje więc ryzyko choroby niedokrwiennej serca i zawału. Dodatkowo poprawia się sprawność naszego układu kostnego i mięśniowego, co chroni kobiety przed osteoporozą. Podczas pedałowania ciężar ciała jest oparty na siodełku, więc jazda na rowerze nie obciąża stawów. Systematyczny trening poprawia również koncentrację i koordynację ruchów.

Z calego serca polecam!

marysia, BMI 26

33 komentarzy

Dodaj do: del.icio.us

Otyłość źle się kojarzy

Pamiętacie jak Ewa Bem skarżyła się na niemile reakcje innych ludzi na widok otyłych? Dziś co nieco o tym, co sadza o tym problemie naukowcy:

Dyskryminacja otyłych może wynikać z wrodzonej, podświadomej obawy przed chorobą - dowodzą naukowcy na łamach "Evolution and Human Behaviour Journal".

Jak wykazały badania przeprowadzone przez naukowców z University of British Columbia, u niektórych ludzi widok osób otyłych wywołuje silne, podświadome reakcje, na przykład niesmak - podobnie jak widok zepsutego jedzenia przyprawia o mdłości. Ma to prawdopodobnie związek z głęboko zakorzenionym dążeniem, by unikać osób zakaźnie chorych. Najbardziej zniesmaczone były bowiem osoby najbardziej obawiające się chorób. Ci, których w przeprowadzonych ankietach niepokoiło, że inni nie zasłaniają ust kichając, niechętnie zatrudniliby także osobę otyłą.

Otyłość, zdaniem autorów badań, jest wyraźnym odchyleniem od obrazu ciała postrzeganego jako "normalny" - co nasuwa podświadome podejrzenie, że kontakt z kimś takim może nam zaszkodzić, podobnie jak w przypadku osób pokrytych wysypką.

Specjaliści zastrzegają, że wyniki ich badań nie mogą usprawiedliwiać dyskryminowania otyłych z premedytacją.

zuza, BMI 30

Komentarze

Dodaj do: del.icio.us

“Zgubił” 83 kg

Onet.pl podaje:

Odchudzanie - dla jednych obsesja, dla innych konieczność życiowa - nigdy nie jest rzeczą prostą. Ale czasem jednak się udaje. Tak jak 18- letniemu Walijczykowi, Danielowi Sadlerowi, który stracił 83 kg.

Daniel Sadler ważył 165 kg i stracił około 83 kg, czyli połowę swej wagi - dziś chętnie służy radami swym kolegom z drużyny rugby, jak zdrowo się odżywiać.

Podstawą dobrej diety jest - jak twierdzą naukowcy - dieta i ruch. Jednak - jak pokazują najnowsze badania prowadzone przez Polkę, prof. Zofię Żukowską - aby trwale schudnąć trzeba uważać na… stres. Odkryty mechanizm biologiczny sprawia, że długotrwały stres sprzyja tyciu. Międzynarodowy zespół kierowany na Georgetown University prof. Żukowską znalazł sposób na schudnięcie - poinformował niedawno "Nature Medicine".

Wcześniejsze badania wykazały, że o ile pod wpływem krótkotrwałego stresu można schudnąć, to przewlekły stres prowadzi do przybierania na wadze.

Zespół kierowany przez Zofię Żukowską postanowił zgłębić tajemnicę tego zjawiska. W tym celu naukowcy badali myszy karmione odpowiednikami typowego "śmieciowego jedzenia" i poddawane przedłużającemu się stresowi (przez godzinę dziennie trzymano je w płytkiej wodzie albo zamykano w jednej klatce z agresywnymi osobnikami). Okazało się, że takie postępowanie w krótkim czasie prowadzi do otyłości oraz rozwoju cukrzycy i nadciśnienia.

Dlaczego? Otóż istnieje specjalny szlak neurochemiczny, związany z wydzielanym pod wpływem stresu neuropeptydem Y (NPY), który zwiększa gromadzenie się tłuszczu. Musi temu oczywiście towarzyszyć przewlekły stres i bogata w cukry i tłuszcze dieta.

Neuropeptyd ten to białko, pełniące funkcję neuroprzekaźnika i występujące w rdzeniu przedłużonym, podwzgórzu i autonomicznym układzie nerwowym (szczególnie w neuronach noradrenergicznych).

Jego rolą jest regulowanie rytmu dobowego organizmu, odpowiedzi na stres, funkcji seksualnych oraz łaknienia (wzmaga apetyt). Hormon ten wzmacnia też działania noradrenaliny (zwęża naczynia krwionośne) oraz reguluje odpowiedź układu odpornościowego na infekcje, aktywując komórki odpornościowe do poszukiwania patogenów i hamując ich działanie wtedy, gdy nie są już potrzebne. Uwalnianie NPY wzrasta po wysiłku fizycznym, pod wpływem stresu lub drażnieniu impulsami elektrycznymi o wysokiej częstotliwości.

Prowadzeni przez Żukowską badacze odkryli, że zablokowanie receptorów dla NPY zapobiega odkładaniu tłuszczu i prowadzi do szybkiego chudnięcia. Już w dwa tygodnie po podaniu blokera tej cząsteczki zwierzęta zaczynały tracić na wadze.

"Nie mogliśmy uwierzyć, że takie manipulowanie poziomem tkanki tłuszczowej jest możliwe - opowiada Żukowska. - Jednak ilość przeprowadzonych na przestrzeni ostatnich lat doświadczeń, pokazuje, że faktycznie tak jest. Przynajmniej w przypadku myszy".

Badaczka dodaje jednak, że ludzie narażeni na przedłużający się stres, tak samo, jak myszy, zaczynają tyć. Np. częste zatargi z szefem, przewlekła choroba dziecka czy codzienne korki na drogach powodują, że niezauważalnie zmieniamy dietę na wysokokaloryczną, co z czasem prowadzi do otyłości.

- Mamy nadzieję, że nasze odkrycie przyczyni się do opracowania "narzędzi", które umożliwią leczenie tzw. zespołu metabolicznego (zbioru wzajemnie powiązanych czynników zwiększających ryzyko rozwoju miażdżycy, cukrzycy typu 2, udaru mózgu i innych powikłań naczyniowych - PAP), odpowiedzialnego za otyłość bardzo wielu Amerykanów - mówi polska badaczka. - Zaobserwowaliśmy bowiem, że uzyskana przez nas redukcja brzusznej otyłości u myszy, przyczyniła się do zmniejszenia otłuszczenia wątroby i mięśni szkieletowych, a także pozwoliła ograniczyć zaburzenia tolerancji glukozy (stan przedcukrzycowy), insulinooporność, nadciśnienie krwi i różne choroby zapalne.

Dodaje, że aby mówić o pełnym sukcesie potrzebne są jeszcze badania na ludziach. - Podejrzewamy, że rządzą nimi te same mechanizmy - dodaje Żukowska. Badania te mają rozpocząć się w ciągu dwóch lat.

- Nie oczekujemy oczywiście, że w przyszłości osoba, która będzie jeść wszystko, na co tylko ma ochotę, a u której zablokujemy receptor dla NPY, pozostanie szczupła jak gwiazda filmowa. Jednak myślimy, że przyczynimy się do ogólnej poprawy stanu zdrowia populacji ludzkiej - podsumowuje Żukowska.

Danielowi gratulujemy, a naukowcom zyczymy powodzenia!

krzysztof, BMI 31

Komentarze

Dodaj do: del.icio.us

Zakaźna otyłość

Jak donosi Seth Godin, opublikowane ostatnio wyniki badań dowodzą, że otyłość jest chorobą zakaźną. Jeśli twój najlepszy przyjaciel zaczyna tyć, prawdopodobieństwo, że i ty się wygrubasisz wzrasta ponaddwukrotnie. Mowa tu oczywiście o zarażaniu w psychologicznym, a nie dosłownym sensie.

Wcześniej Malcolm Gladwell pisał już o zaraźliwym charakterze podejmowania prób samobójczych wśród nastolatków.

Podobnie jest z terroryzmem, spamem, graffiti, ale też z dorabianiem się milionów, zakładaniem firm i pozyskiwaniem dla nich inwestorów, nie porzucaniem studiów i skutecznym robieniem zakupów na wyprzedażach.

Najważniejszą rzeczą jest w tym wszystkim wybór właściwej "choroby", którą chcesz się zarazić lub którą chcesz zarazić innych. Chyba warto zarazic optymizmem czy pracowitoscia

krzysztof, BMI 31

Komentarze

Dodaj do: del.icio.us

Im mniej śpisz, tym bardziej tyjesz

Dzis o spaniu i odchudzaniu. Poruszalem ten watek tutaj: Odchudzanie a sen

Kobiety sypiające najwyżej po pięć godzin na dobę przybierają na wadze średnio więcej niż te sypiające dłużej - poinformowano podczas międzynarodowej konferencji American Thoracic Society w San Diego.
Związek ilości snu i tendencji do przybierania na wadze ujawniono w badaniu 68 tys. 183 kobiet w średnim wieku, uczestniczących w Nurses Health Study (trwające od 30 lat wszechstronne badanie zdrowia Amerykanek). W 1986 r. zapytano je, po ile godzin najczęściej sypiają. Poproszono też, aby co dwa lata informowały o swojej wadze. Obserwacje trwały 16 lat; później opracowywano wyniki.
Na początku badania kobiety sypiające najwyżej pięć godzin na dobę ważyły przeciętnie prawie 2,5 kg więcej niż panie sypiające po siedem godzin. W ciągu kolejnej dekady obserwacji kobiety niedosypiające przybrały średnio 0,72 kg więcej niż ich dłużej śpiące koleżanki.
"To wygląda na bardzo niewiele, trzeba jednak pamiętać, że to średnia. Niektóre panie przytyły o wiele więcej, a już nawet mała różnica wagi ciała może u pewnych osób zwiększyć ryzyko pojawienia się problemów ze zdrowiem, takich jak cukrzyca czy nadciśnienie" - podkreślił kierownik badań Sanjay Patel z Case Western Reserve University w Cleveland (USA).
Aby jak najpełniej wyjaśnić różnice w przybieraniu na wadze, naukowcy uwzględnili nawyki żywieniowe kobiet i to, czy one ćwiczą.
"Wcześniejsze badania wykazały, że już po kilku dniach ograniczenia snu hormony kontrolujące apetyt powodowały, że ludzie czuli się bardziej głodni" - przypomniał Patel. "Dlatego sądziliśmy, że kobiety niedosypiające mogą jeść więcej".
"W rzeczywistości one jedzą mniej. Można więc sądzić, że u kobiet mało sypiających za przybór wagi odpowiadają nie apetyt ani dieta" - dodał.
Naukowcy uznali też, że większej skłonności do przybierania na wadze pań niedosypiających nie można wyjaśnić brakiem aktywności fizycznej.
Badanie nie dało odpowiedzi, dlaczego ograniczenie snu zwiększa przyrost wagi - przyznał Patel. Jego zdaniem związek ten zasługuje na dalsze badania. Badacz sugerował, że ograniczenie snu może wpływać na liczbę kalorii spalanych w stanie spoczynku.

krzysztof, BMI 31

1 komentarz

Dodaj do: del.icio.us